Najlepsze obligacje korporacyjne

Jak wybrać najlepsze obligacje korporacyjne? Takie pytanie zadaje sobie wielu inwestorów, a wybór nigdy nie jest prosty i zależy od kilku kluczowych czynników. Jeśli chcemy ulokować nasze środki w bezpieczną spółkę, która pozwoli zarazem uzyskać satysfakcjonującą stopę zwrotu, należy uwzględnić cztery kryteria, które sprawdzą się zarówno w roku 2017, jak i późniejszych latach.

Na rynku obligacji możemy spotkać wiele grup emitentów, począwszy od małych przedsiębiorstw, przez spółdzielnie, samorządy, skarb państwa, po duże spółki należące do indeksu WIG20. Każdy z wymienionych wyżej emitentów udostępnia na rynek różne rodzaje obligacji: komunalne, skarbowe, spółdzielcze czy korporacyjne i to właśnie tym ostatnim poświęcony jest poniższy artykuł.

Po pierwsze – wielkość emitenta

Pierwszym z kryteriów, na które należy zwrócić uwagę przy wyborze najlepszych obligacji korporacyjnych, jest wielkość emitenta. Oczywiście wielkość jest pojęciem względnym i może być różnie rozpatrywana, niemniej jednak przez wielkość będziemy rozumieć pozycję i renomę podmiotu w ogólnej strukturze gospodarczej kraju.

Jak już zostało wspomniane wyżej, prawo do emisji własnych papierów dłużnych mają zarówno małe przedsiębiorstwa (np. spółki z. o. o.), jak i duże koncerny o zasięgu międzynarodowym. Nie oznacza to jednak, że małe przedsiębiorstwo prowadzone przez Kowalskiego nie będzie w stanie spłacić swoich zobowiązań, a duży koncern ze stuprocentową gwarancją ureguluje swoje należności w terminie. Rozpatrywanie emitenta pod względem wielkości jest jednym z wielu aspektów, na jaki powinniśmy zwrócić uwagę i który ma za zadanie określić kierunek dokonywanych przez nas wyborów.

Na rynku obligacji Catalyst znajdziemy papiery dłużne emitowane przez Energe, Orlen, Tauron czy Alior Bank. Jest to pierwsze grupa podmiotów, na którą warto zwrócić uwagę, ponieważ we wszystkich głównym udziałowcem jest Skarb Państwa. Nie wchodząc w polityczne aspekty, rzadko kiedy zdarza się, aby rządzącym było na rękę ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa będącego w rękach państwa. Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidywać, iż wobec kłopotów finansowych, politycy pomogą uregulować należności swoich spółek i będą je restrukturyzować.

Mniejsze ryzyko jest jednak równoznaczne z niższym oprocentowaniem, a co za tym idzie – z niższym zyskiem. Dla przykładu obligacje Orlenu serii PKN0418 oparte są o WIBOR6M+1,3% marży, co aktualnie daje oprocentowanie na poziomie 3,11% lub obligacje Tauronu serii TPE1119 oparte o WIBOR6M+0,9% marży, co daje 2,71% w skali roku. Biorąc pod uwagę średnią dla całego rynku Catalyst, która w 2015 roku dla przedsiębiorstw wyniosła ok. 8,9%, nie jest to wyniki porażający.

Drugą grupą spółek są duże podmioty niebędące jednak zależne od skarbu państwa. Oczywiście ryzyko związane z takimi przedsiębiorstwami jest większe niż w przypadku spółek, o których wspomniałem powyżej, niemniej jednak są one przedsiębiorstwami rozpoznawalnymi na rynku, a ich obligacje rozchodzą się w bardzo szybkim tempie. Dla przykładu papiery dłużne serii KRU0921, emitowane przez największą firmę z branży windykacyjnej Kruk, oparte są o WIBOR3M+ 3,15% marży, co daje stopę zwrotu rzędu 4,88%. Kolejną firmą, również z branży odzyskiwania wierzytelności jest GetBack, którego obligacje serii GBK1119 dają aktualnie zarobić 5,8% (WIBOR3M + 4,07% marży). Jak widać, potencjalnie wyższe ryzyko premiowane jest wyższym oprocentowaniem.

Ostatnią grupę spółek stanowią mniejsze podmioty, których papiery dłużne często nie są notowane na rynku Catalyst, ale ich akcję notowane są za to na GPW bądź Newconnect, co daje porównywalne korzyści dla potencjalnych nabywców. Należy bowiem pamiętać, że każda spółka, której akcje bądź obligacje zostały dopuszczone do publicznego obrotu, jest nadzorowana przez Komisję Nadzoru Finansowego i zobowiązana do przygotowania zarówno prospektu emisyjnego/memorandum informacyjnego (w którym określone są m.in. ryzyka związane z jej działalnością), jak i raportów okresowych, zawierających najważniejsze wskaźniki finansowe. Taką spółką jest np. Aforti Holding SA, której ostatnio emitowane obligacje dawały zarobić 7%, co jest wynikiem lepszym niż w przypadku dużych spółek, a zarazem nieprzesadzonym, gdyż znajduje się poniżej rynkowej średniej.

Po drugie – płynność obligacji

Częstym minusem obligacji korporacyjnych jest brak możliwości ich wcześniejszej sprzedaży. Wyjątek stanowią papiery dłużne, których emitent zaznaczył w umowie możliwość ich przedterminowego wykupu lub obligacje dopuszczone do publicznego obrotu na rynku Catalyst.

Jednak nawet w przypadku obligacji dopuszczonych do obrotu publicznego, ich płynność w dużym stopniu zależna jest od firmy-emitenta oraz jej postrzegania przez inwestorów. Wynika to z faktu, że osoby nabywające obligacje na rynku pierwotnym, nie są skłonne do pozbywania się papierów, dających im pewny i regularny zysk, przy niskim poziomie ryzyka. Niższa płynność przekłada się zarazem na wycenę obligacji i przy dużej transakcji kupna, dokonanej przez jednego inwestora, może dojść do znaczącego wzrostu ceny obligacji, a w przypadku sprzedaży do jej spadku.

Podsumowując – kiedy mamy w portfelu obligacje nienotowane na rynku Catalyst, jedyną możliwością ich sprzedaży jest znalezienie inwestora we własnym zakresie i odsprzedanie naszych papierów na podstawie umowy cywilnoprawnej. W przypadku papierów dłużnych dopuszczonych do obrotu publicznego, należy mieć świadomość, że możliwość ich sprzedaży zależna jest od spółki, której obligacje zakupiliśmy. Istnieją bowiem spółki, które cieszą się większym bądź mniejszym zainteresowaniem inwestorów, stąd warto przed dokonaniem ostatecznego wyboru, zwrócić na to uwagę.

Po trzecie – oprocentowanie obligacji

Oprocentowanie z punktu widzenia potencjalnego nabywcy obligacji, zaraz po bezpieczeństwie, jest najważniejszym kryterium wyboru odpowiednich papierów dłużnych. Jak zostało wspomniane wyżej, oprocentowanie jest premią za ponoszone przez inwestora ryzyko.

Jako, że zysk i ryzyko są ze sobą ściśle powiązane, przy wyborze poszczególnych papierów dłużnych należy wykazać się szczególną dozą zdrowego rozsądku. Ciężko jednoznacznie i dokładnie wskazać, jaka stopa zwrotu powinna zwrócić naszą uwagę, dlatego odniesiemy się do średniej dla rynku Catalyst.

W 2015 roku na rynku Catalyst średnie oprocentowanie obligacji emitowanych przez przedsiębiorstwa wyniosło 8,89%. Jeśli dokonamy podziału na konkretne branże, najwięcej dawały zarobić obligacje emitowane przez:

  • spółki energetyczne (10,64%),
  • spółki technologiczne (10,60%),
  • spółki usługowe (8,67%),
  • spółki finansowe (8,31%).

Do końca 2015 roku emitenci najchętniej oferowali obligacje z oprocentowaniem w przedziale 7-8% (134 emisje), 8-9% (118 emisji) oraz 5-6% (104 emisje).
Analiza przytoczonych informacji umożliwia oszacowanie ryzyka, wynikającego z oprocentowania poszczególnych papierów dłużnych. Weźmy pod uwagę obligacje emitowane przez Aforti Holding, których oprocentowanie wynosi 7%, czyli jest mniejsze niż średnia rynkowa, a zarazem mieści się w przedziale najchętniej wybieranym przez emitentów.

Po czwarte – historia emisji obligacji

Dokonując wyboru obligacji, należy również zwrócić uwagę na historię poprzednich emisji, jeżeli takowe występowały. Nasza analiza powinna sprowadzać się do określenia liczby oraz wielkości poprzednich serii, a także wysokości ich oprocentowania.

Zaczynając od pierwszego aspektu, na rynku Catalyst możemy spotkać spółki, które przeprowadziły kilkadziesiąt emisji oraz takie, które dopiero rozpoczynają pozyskiwać kapitał, wykorzystując własne papiery dłużne. Do pierwszej należy np. Alior Bank, który dotychczas wyemitował 10 serii obligacji, czy też Kruk, który ma za sobą ponad 20 emisji papierów dłużnych. Z kolei Aforti Holding wyemitowało ponad 65 serii, z czego wykupiło już ok. 20.

Analizując poprzednie emisje możemy sprawdzić, jakim popytem cieszyły się oferowane papiery, jak wyglądała historia wypłaty odsetek, kiedy nastąpił wykup obligacji oraz dokonać oceny oprocentowania poprzednich emisji, co jest drugim punktem naszych rozpatrywań.

Jeśli emitent obligacji może pochwalić się historią emisji, warto zwrócić uwagę na oprocentowanie wcześniej emitowanych serii. Jeśli było ono wyższe, a wraz z kolejnymi emisjami spadało, w dużym uproszczeniu może to oznaczać poprawę sytuacji finansowej firmy.

Komentarz eksperta

Przedsiębiorstwu, które się rozwija i prezentuje coraz lepsze wyniki finansowe, łatwiej znaleźć Inwestorów, dlatego obniża oprocentowanie, by obniżyć koszt pozyskania kapitału na rozwój. Dla przykładu, kilka lat temu oprocentowanie obligacji emitowanych przez Aforti Holding SA wynosiło nawet 9% w skali roku, a w chwili obecnej jest to 7%, co oczywiście wciąż jest bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem dla Obligatariuszy. Sytuacja odwrotna, w której emitent znacząco podnosi oprocentowanie w stosunku do wcześniejszych serii, może być sygnałem kłopotów finansowych i szybkiej próby pozyskania środków. Oczywiście nie musi tak być, gdyż próba pozyskania kapitału może być związana z okazją biznesową, którą przedsiębiorstwo próbuje wykorzystać

– mówił Paweł Opoka, Dyrektor Zarządzający Sprzedażą Aforti Holding S.A.